Miniaturyzacja

Jak wiemy, wszystko w świecie dąży do miniaturyzacji. Chcemy by urządzenia zachowywały swoją przydatność, jednocześnie tracąc na rozmiarze. Chcemy by były bardziej poręczne, lżejsze. Pamiętamy przecież pierwsze telefony komórkowe zwane „cegłami”, cofając się jeszcze wcześniej pierwszy komputer zajmował cały pokój, a dziś mamy erę malutkich netbooków. Układy elektroniczne przekształciły się w układy scalone. Z punktu widzenia ekonomicznego – mniejsze łatwiej przewieźć, łatwiej składować. Na pierwszy rzut oka, taki trend wydaje się być dobry, jednak przyjrzyjmy się lepiej co jeszcze niesie ze sobą zjawisko miniaturyzacji. Mamy do dyspozycji mikro kamery, wcześniej istniejące tylko w filmach o Jamesie Bondzie, możemy sąsiadowi założyć podsłuch na telefon, czy też podczepić „pluskwę” pod stół. Powszechne stało się oszukiwanie na egzaminach z użyciem mini zestawów słuchawkowych. Schowanie bomby atomowej w walizce, to też efekt miniaturyzacji. Oczywiście, po lepszym zbadaniu sprawy nadal możemy stwierdzić, że miniaturyzacja jest dobra, warto jednak zawsze pamiętać, że każdy kij ma dwa końce.

Hej! Pracuje w jednej z dużych korporacji jako specjalistka od social mediów i public relations, dlatego dość sprawnie poruszam się w tym świecie, postanowiłam prowadzić tego bloga aby nieco przybliżyć wam świat mediów!